|
BOGDAN
KONOPKA "Maciej
Stawiński - osobność" NA
FOTOGRAFIE MACIEJA STAWIŃSKIEGO NIEŁATWO
NATRAFIĆ. NALEŻY DO TWÓRCÓW UNIKAJĄCYCH ROZGŁOSU ZA WSZELKĄ CENĘ,
WSZELAKICH MÓD CZY TRENDÓW; I LUBI POWTARZAĆ ZA JERZYM GROTOWSKIM: „...W
SZTUCE TRZEBA BYĆ OSOBNYM...". TA PEŁNA DYSTANSU, ALE I POKORY POSTAWA
SKAZUJE CZĘSTO ARTYSTÓW NA MEDIALNY, A CZASEM HISTORYCZNY NIEBYT; NAWET
JEŚLI MAMY DO CZYNIENIA Z CZYSTĄ, NICZYM NIESKAŻONĄ TKANKĄ ARTYSTYCZNĄ,
JAKICH CORAZ MNIEJ W SZTUCE WSPÓŁCZESNEJ.
Do tego Stawiński nie ułatwia sobie życia, jego
fotografie cechuje różnorodność stosowanych technik i dotykanych
tematów. Ponadto jednym z ważniejszych wykładników jego twórczości jest
pochwała i oswajanie przypadku; rzecz niebywale ryzykowna i
niewdzięczna, ale pozwalająca niekiedy uzyskać obrazy o niesłychanej
urodzie, zaskakujące strukturą, a przy tym (z definicji przypadku)
unikalne. Maciej chętnie ucieka się do eksperymentów chemicznych, zwykle
destrukcyjnych z logicznego punktu widzenia, długotrwałych, kapryśnych,
kosztownych i często niewdzięcznych. Jego fotografie są wszakże dowodem
na to, że uparty natchniony alchemik może zatryumfować nad oporną
materią i nieprzewidywalną chemią; mozolnie wypracowując własne
technologie. Na tę drogę wstąpił Stawiński już na początku lat 80.
powodowany potrzebą dogłębnego poznania rzemiosła w wymiarze
rzeczywistym, praktycznym, a nie tylko formalnym czy pozornym. Był
jeszcze i drugi powód -niektórzy pewnie jeszcze pamiętają -
katastrofalną jakość ówczesnych papierów zubożonych do minimum w
zawartość srebra, na których niepodobnym było uzyskanie obrazów
akceptowalnych przez potrzebujące choćby minimum estetyki oko. W latach
90. zabiegi odrealniania fotografii weszły w modę za sprawą tak zwanego
nurtu photographie plasticien*, ze szczególną siłą najpierw we Francji,
a nieco później na Akademiach Sztuk Pięknych w Europie, w tym oczywiście
w Polsce. Ta przelotna fascynacja nową zabawą ograniczała się jednak do
działań w większości powierzchownych i pozornych: niszczenie, drapanie,
malowanie, cięcie, nakładanie na siebie negatywów i co tam kto jeszcze
mógł wymyślić.
Stawiński wyprzedził to wszystko o całą dekadę,
więc nie było dla mnie zaskoczeniem, że w 1991 otrzymał nagrodę w
konkursie Recherche Photographique w Royan we Francji. Jest to festiwal
dla fotografów poszukujących, artystów multimedialnych, stojący na
wyjątkowo wysokim poziomie, o czym miałem okazję naocznie przekonać się
uczestnicząc nieco później w obradach jury. Stawiński otrzymał w tamtym
konkursie dodatkową jeszcze nagrodę. Przewodniczącym był Alain Sayag z
Centrum Pompidou w Paryżu, dzięki któremu jego prace trafiły do tej
elitarnej kolekcji, w której obecnością poszczycić się może ledwie kilku
żyjących Polaków i to niekoniecznie w Polsce zamieszkałych... Mam przed
sobą tekst, jaki Maciej opublikował w kwietniu 2000 przy okazji MTF
POLFOTO w Międzyzdrojach, z którego chciałbym przytoczyć małe fragmenty,
by nie wyważać otwartych drzwi: „...Fotografia w technikach własnych
jest fragmentem mojej biografii, równie ważnym jak okazjonalne bycie
fotografem w Teatrze Laboratorium Jerzego Grotowskiego... Była to praca
i wspólne przebywanie z ludźmi mocno umotywowanymi w zakresie życia
społecznego, jak i pojęć metafizycznych...
...Dla tworzącego osobno artysty,
fotografia stanie się wymarzonym medium, bo uwolnionym od komercji i
pospieszności. Obrazem o przestrzeniach ideowych, symbolicznych i
duchowych, spełniającym jednocześnie postulat »aury« dzieła sztuki przez
swą jednostkowość. Unikalność prac w technikach własnych jest spełnionym
marzeniem fotografii i wyzwaniem dla obrazów tworzonych metodą
cyfrową...". Aby spiąć klamrą wszystko, co chciał powiedzieć Stawiński,
wybrałem do niniejszej publikacji fotografie w technikach własnych z
ostatniego okresu działalności w Polsce teatru Laboratorium. Przyznam
się także, że w moim domu wisi od lat jedno jedyne zdjęcie, choć mam ich
w kolekcji wiele. Jest to dokumentalna fotografia wykonana przez Macieja
w 1981 podczas warsztatu Reny Mireckiej zatytułowanego „To be together".
Nie pamiętam by się tak zdarzyło, że ktoś nie zapytał o jej autora...
La Chaumme, Szwajcaria, 30.08.2002
*photographie plasticien - termin używany przez krytyków francuskich
na określenie fotografii wykorzystywanej przez artystów plastyków do
niekoniecznie fotograficznych celów.
Maciej Stawiński (1953), członek ZPAF od 1988. Wykładowca w szkole
fotografii PHO BOS. Mieszka i pracuje we Wrocławiu.
|